• Dlaczego lato nas orzeźwia, mimo że jest takie upalne?

    „- Mamo, wsiadłam właśnie do pociągu, strasznie tu tłoczno i duszno, ale to nic, będę za trzy godziny, jakoś zleci (…) Tak, mam książkę, mam notatki, uczę się. Ale posłuchaj mnie, posłuchaj mnie, ja dzwonię, bo mam interes. Kup mi dwa kilogramy truskawek. Albo nie! Wiesz co, weź trzy. Trzy starczą, będą akurat na piątek, sobotę i niedzielę. No i przy okazji upiekę może jakieś ciasto, zrobimy ryż z sosem truskawkowym, taki jak w przedszkolu jadłam, przecież wiesz, że to moje jedyne dobre wspomnienie z przedszkola. To zrobimy ryż z sosem truskawkowym? W sumie możesz wszystko przygotować, bo nie jadłam śniadania, a mam ogromną ochotę na truskawki! No i kluski z truskawkami się ugotuje, ale to jutro. A na deser shake’a bananowo – truskawkowego zmiksujemy, z jogurtem naturalnym”…

    Sezon truskawkowy uważam za oficjalnie otwarty. Chociaż i tym można się przesycić, bo kiedy biorę do ręki nie wiem który już owoc, przegryzam go na pół, powolnymi i okrężnymi ruchami żuchwy delektuję się jego słodkością, to mimo wszystko czuję już tylko lekkie zgrzytanie i chrupanie w zębach podczas konsumowania. To przez te ziarenka, albo resztki ziemi, w końcu truskawki prosto z ogrodu, jedzone tuż po zerwaniu, smakują najlepiej.

    Jednak największą przyjemność sprawiło mi przyrządzenie orzeźwiającego napoju: schłodzona woda, plaster cytryny lekko podduszonej łyżką, by nadać bardziej intensywny, kwaskowaty smak i cytrusowy zapach, a do tego dołożyłam trzy truskawki z szypułkami. Szypułki nadają szyku. Oczywiście nie należy ich jeść, one po prostu mają być ozdobą. Tak przygotowany napój czekał na mnie tuż po powrocie z treningu biegowego. I teraz jest bardzo dobry czas, żeby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego lato nas orzeźwia, mimo że jest takie upalne? To bardzo prosta zależność. Budzimy się rano, rozgrzani, słońce łaskocze nas po policzkach, czasem też i po łydkach, ale to jeśli ktoś lubi wygrzebywać się w nocy spod kołdry. Ja za tym nie przepadam, to przez złe przeczucia i wyobraźnię, że niby ktoś grasuje pod moim łóżkiem i nie wiadomo co się stanie, jak wystawię choćby palec czy jak odkryję kawałek stopy, a co dopiero całą łydkę! Ale kiedy już wstaliśmy, ubraliśmy strój sportowy i wybieramy: rower czy bieganie? Każda z tych czynności wykonywana latem powoduje wyjątkowe zagrzanie organizmu, odczuwamy silną potrzebę ugaszenia pragnienia, wypicia choć jednej szklanki wody. I do tego wszystkiego pot spływa nam po czole i skroniach, ale to zmęczenie i wysiłek, dają jeszcze więcej energii. Do działania napędza nas i sport i – jak spojrzymy w górę, na niebo – błękit, pełne słońce i zapach lata. Co dalej? Z miłą chęcią wybieram prysznic pod zraszaczem grodowym. Ileż to frajdy z takiej kąpieli! Jest lato, upalne i bezlitosne w swej gorączce, a mimo to może być tak rześkie i orzeźwiające.

    Początki gorączki czerwcowej są też atrakcyjne z kilku innych względów. Na przykład, wreszcie możemy pozwolić sobie na bieganie boso po trawie! Moczyć stopy poranną rosą, kiedy zielone źdźbła wplatają i plączą się między palcami, łechcą i łaskoczą od wewnątrz i z zewnątrz stopy…

    A ja co teraz mogę zrobić? Mogę jedynie tańczyć boso na wrocławskim rynku do muzyki ulicznych grajków.

    Aleksandra Neyman

    Administrator